Świat

Przełomowy moment w walce o bezpieczeństwo kolarzy? UCI ukarała organizatorów sierpniowego Binck Bank Tour

UCI
Logo UCI

Wąskie, kręte i dziurawe szosy zroszone belgijskim i niderlandzkim deszczem, który w sierpniu jest bardzo częstym zjawiskiem w tamtym regionie, a także nieoznakowane przeszkody powodowały liczne kraksy i niebezpieczne sytuacje. Z tych właśnie powodów organizatorzy Binck Bank Tour zostali ukarani grzywną.

Najprawdopodobniej nie miałoby to miejsca, gdyby nie nacisk ze strony CPA (Stowarzyszenia Kolarzy Zawodowych) na UCI. Organizacja wystosowała oświadczenie, w którym napisano, że Binck Bank Tour nie zasługuje na miano wyścigu z cyklu World Tour. Wielu wzburzonych kolarzy zabrało głos poprzez Twittera i zdecydowanie krytykowało trasę imprezy.

Belgijski kolarz Deceuninck – Quick Step, Tim Declercq wspomniał o hipokryzji organizatorów. Przed wyścigiem zawodnicy uczcili zmarłego zaledwie kilka dni wcześniej Bjorga Lambrechta, by chwilę później ścigać się na niebezpiecznych trasach szerokości ścieżek rowerowych.

Po piątym etapie na design barierek przy finiszu skarżył się z kolei sprinter niemieckiej ekipy BORA-hansgrohe, Sam Bennett. Tego typu zabezpieczenia to nie tylko kłopot Binck Bank Touru. Podczas belgijskiego Tour de l’Eurométropole, który odbył się 5. października, na ostatnim zakręcie w nóżkę od barierki wpadł Alvaro Hodeg z Deceuninck-Quick Step. Upadek przy ogromnej prędkości spowodował wiele złamań u Kolumbijczyka i zakończył jego sezon. Organizatorzy klasyku tłumaczyli się, że nie są w stanie zabezpieczyć ostatnich kilometrów „beznóżkowymi” barierkami, gdyż wiąże się to z kosztami, które najwyraźniej są ważniejsze od zdrowia i życia kolarzy…

Nie tylko w Belgii mają problemy

Niebezpieczną sytuację oglądaliśmy tuż za linią mety drugiego etapu CRO Race. Jeden z członków obsługi wyścigu biegł za zwycięzcą, Eduardem Grosu (Delko Marseille Provence) nie zwracając uwagi na finiszujących za nim zawodników. W nieodpowiedzialnego mężczyznę wpadło kilku kolarzy, między innymi Matej Mohorič (Bahrain Merida), który opuścił Chorwację z dwoma złamanymi żebrami.

Podczas finiszu Trofeo Bassa Valle Scrivia doszło do kraksy, w której tragicznie zmarł 22-letni kolarz Giovanni Ianelli. Włoch uderzył w betonową ścianę i mimo prób reanimacji i operacji głowy, lekarzom nie udało się go uratować. Najprawdopodobniej, organizatorzy nie zadbali o barierki, które ograniczyłyby ryzyko zderzenia się z przeszkodą.

Problemem są także odpowiednie oznaczenia trasy i zamknięcie jej na czas wyścigu. W trakcie Il Piccolo Lombardia na zjeździe z Madonna del Ghisallo doszło do zderzenia Edo Maasa (Development Team Sunweb) z samochodem, który wjechał na trasę wyścigu. Mimo ciężkiego stanu Holendra, jego życie nie było zagrożone.

We wtorkowych zmaganiach w belgijskim wyścigu Nationale Sluitingsprijs oglądaliśmy bardzo niecodzienne, lecz równie niebezpieczne sceny. Dwukrotnie jadący z dużą prędkością peleton mijali… zwykli rowerzyści poruszający się w przeciwnym kierunku. Na szczęście tym razem nie doszło do żadnego upadku, lecz wściekli kolarze udzielili krótkich reprymend niefrasobliwym cyklistom.

UCI nie zajęła się dotychczas żadną z powyższych spraw, oprócz Binck Bank Touru, a przynajmniej o niczym takim nie informuje. Mimo łamania regulaminu federacji, organizatorzy nie są karani za błędy, które mogą przyczynić się do uszczerbku na zdrowiu zawodników. Czy grzywna dla dawnego Eneco Tour była jedynie próbą ocieplenia zszarganego wizerunku i zażegnania konfliktu z CPA? Czy może UCI dalej będzie miała bezpieczeństwo kolarzy w głębokim poważaniu, zajmując się wysokością skarpetek?

Kacper Krawczyk

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top