Świat

Potężny zaciąg Bahrain-Merida, czyli… jak nie rozgrywać transferów pod kątem marketingowym

Bahrain-Merida
Bahrain-Merida

Grupa Bahrain-Merida ogłosiła w środę pozyskanie aż sześciu zawodników: Pello Bilbao, Rafaela Vallsa, Erosa Capecchiego, Scotta Daviesa, Marco Hallera i Kevina Inkelaara. Nie kwestionujemy siły tych kolarzy, bo jest ona niezaprzeczalna. Intryguje nas jednak, jak drużyna szczebla World Touru może kolejny raz pozwolić sobie na taką wpadkę.

Szerokim echem w świecie kolarstwa odbiło się zamieszanie wokół (byłego) zawodnika drużyny, Rohana Dennisa. Australijczyk wycofał się z Tour de France z powodu poważnych zastrzeżeń dotyczących sprzętu. Przez kilka miesięcy ani on sam, ani ekipa nie komentowali zajścia, choć tajemnicą poliszynela było, iż ich drogi się rozeszły.

Bahrain-Merida rozstanie z Dennisem postanowiła ogłosić… tuż po zakończeniu wyścigu Elity podczas mistrzostw świata w Yorkshire. Działacze w swojej naiwności liczyli najwyraźniej, że walka o tęczową koszulkę “przykryje” tę informację i przejdzie ona zupełnie bez echa. Efekt był, jak można się domyślić, odwrotny do zamierzonego.

Teraz z kolei drużyna ponownie pokazała, że aspekt marketingowy jej działalności istnieje czysto teoretycznie. Zamiast rozłożyć w czasie ogłaszanie wzmocnień, postanowiła zaprezentować… sześciu kolarzy jednocześnie. Byłoby to do zrozumienia, gdyby do grupy dołączali zawodnicy zupełnie anonimowi. Wzmacniają ją jednak m.in. Marco Haller, Pello Bilbao i Raphael Valls czyli zawodnicy zdolni do walki na własny rachunek, w dodatku o dość ambitne cele.

Co więcej, komunikat o zatrudnieniu szóstki nie jest okraszony komentarzem żadnego z zawodników, a jedynie… jednym zdaniem od głównego menedżera, Brenta Copelanda. Jakoś trudno nam uwierzyć, by kolarze dobrze czuli się z takim “powitaniem”.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top