Felietony

Pomarańczowa chwilo trwaj!

CCC Team
CCC Team / fot. zespół

Ależ ekscytacja pojawiła się w kolarskim świecie, gdy gruchnęła wiadomość o przejęciu BMC przez “naszych” pomarańczowych. Stało się to, na co czekało wielu kibiców – po raz pierwszy w historii mieliśmy drużynę w World Tourze!

Szefostwo zatrzymało przy sobie Grega van Avermaeta, niewątpliwe jedną z największych gwiazd peletonu, wiosennego bożyszcze w Belgii. Zostało kilku solidnych chłopaków ze “starego” zespołu, jak chociażby Alessandro de Marchi czy Patrick Bevin. zakontraktowano Simona Geschke, Serge’a Pauwelsa, Łukasza Wiśniowskiego, całą zgraję belgijskich pomocników dla Grega, znalazło się miejsce dla kilku Polaków… Wszystko obrało bardzo przyjemny kierunek.

Na sezon 2019 czekaliśmy z niecierpliwością. Nastał styczeń, pierwszy wyścig – Tour Down Under. Cóż to była za ekstaza, pierwsze zwycięstwo w World Tourze, koszulka lidera Bevina… Skończyło się upadkiem i stratami, ale i tak pierwszy wyścig nowa grupa zapisać mogła na ogromny plus. Później przyszła Walencja, pierwszy triumf Van Avermaeta, w dodatku po ładnej pracy zespołu.

Następnie nastała długo wyczekiwana wiosna. Wiosna, która miała być najważniejszym momentem sezonu. Wraz z nią otrzymaliśmy naprawdę świetną jazdę GvA, ale niestety – tylko jego. Kilka miejsc na podium, lokaty w czołowej “10”… za każdym razem czegoś brakowało. Rozczarowujące były obrazki, przedstawiające “naszego” lidera osamotnionego w kluczowych momentach. Mimo wszystko – tę kampanię zapisać można po stronie plusów.

Czas na Giro. Wyścig we Włoszech z perspektywy kibica pomarańczowych po prostu się odbył. Poza trzecim miejscem Antunesa na jednym z etapów większych emocji związanych ze startami “Pomarańczowych” nie doświadczyliśmy. No i ten Jakub Mareczko…

Dobrze, “Corsa Rosa” na szczęście odhaczone. Czas na wisienkę na torcie kolarskiego sezonu – Le Tour. Ten wielki, słynny, historyczny, pierwszy Tour de France dla polskiej, worldtourowej ekipy. Na który nasza ekipa przygotowała najmocniejsze działa. Co przyniósł? Naprawdę solidne miejsce w drużynowej czasówce, walkę Van Avermaeta… znów zabrakło jednak kropki nad “i”.

Nie było jej też podczas ostatniego Grand Touru sezonu. Tego “dla przegranych”, dla chcących coś udowodnić, dla drugich noży, słowem – skrojony dla CCC Team sezonu 2019. Na szczęście tu znaleźć można dwa, spore pozytywy: objawienie talentu Szymona Sajnoka i drugie Patricka Bevina podczas jazdy indywidualnej na czas.

W dniu ostatniego etapu hiszpańskiej trzytygodniówki Greg van Avermaet osiągnął chyba największy sukces w sezonie – wygrał dość prestiżowy klasyk w Montrealu. W Yorkshire niestety nie powalczył, a i z już prawie “naszego” Matteo Trentina Mads Pedersen brutalnie zerwał koszulkę mistrza świata.

Biorąc pod uwagę suche liczby, sezon był dość średni. CCC Team odniósł tylko sześć zwycięstw, z czego tylko dwa na szczeblu World Touru. Dlaczego więc uważam ten sezon za dobry? Sorry, ale on nie był dobry, był po prostu przełomowy. Z wielu powodów.

Po pierwsze, wprowadził nasz kraj na salony kolarstwa. Wielu polskich kibiców dzięki tej drużynie ma się z kim utożsamiać. I ja mogłem sobie kupić strój polskiej World Tourowej drużyny. Mi osobiście dzięki tej drużynie przyjemniej ogląda się też wyścigi.

Na szerokie wody wypłynął Szymon Sajnok. W drużynie rozwojowej pokazuje się na poważnie Stanisław Aniołkowski, mistrz Polski – Michał Paluta – jeździ w stroju CCC. Ta drużyna jest ostatnią nadzieją dla polskiego kolarstwa. Bez nich już nie ma ratunku. I naprawdę doceńmy to.

Pozostaje mieć nadzieję, ze dzięki naprawdę mądrym transferom na sezon 2020, pod względem sportowym będzie jeszcze lepiej i może pęknie ta przytaczana na początku tego sezonu liczba 20 wygranych. Pomarańczowa chwilo trwaj!

Tomasz Garus

1 Comment

1 Comment

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top