Felietony

Primoż Roglić czyli… trudna sztuka bycia faworytem

Primoż Roglić (Jumbo-Visma) ukończył Il Lombardia “dopiero” na siódmym miejscu. Sloweniec typowany był jako najpoważniejszy kandydat do triumfu, lecz w sobotę przekonał się na własnej skórze, że rola faworyta przysporzyć może sporo kłopotów.

“Rogla” niemal zawsze był tam, gdzie powinien, lecz mimo pomocy silnego zespołu i niewątpliwej mocy we własnych nogach nie zdołał zdziałać wiele. Zważający na każdy jego ruch rywale nie pozwolili mu na rozwinięcie skrzydeł i umiejętnie ograniczali poczynania o co na finiszu Roglić miał… pretensje.

“Myślę, że jechali tak, jakby chcieli mnie powstrzymać przed wygraną i to było ich głównym celem. Próbowałem, ale mam przeczucie, że teraz już zawsze będzie to tak wyglądać” – wypalił w rozmowie z Cyclingnews. Brzmi to niedorzecznie, a jednocześnie – trochę uroczo, bo kolarz Jumbo-Visma wcześniej nie zdawał sobie najwyraźniej sprawy, że jadąc w peletonie wypada pilnować najsilnejszego.

Czyżby sam tak nie robił? Albo to hipokryzja, albo dowód na jego niemal nadludzką moc, bo w dzisiejszych czasach, gdzie często decydują o sukcesie “marginal gains” pozbawiona kalkulacji jazda to prosta droga do spektakularnej klęski. Rzecz jasna – stawiamy na tą pierwszą opcję.

Roglić po prostu powoli zaczyna przekonywać się, na czym polega rola faworyta i że zwycięstwa z takim balastem przychodzą jeszcze trudniej. Mówił o tym z resztą niedawno Peter Sagan w kontekście Mathieu van der Poela.

(fot. Jumbo-Visma)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top