Świat

Florian Senechal uderzył rywala i… nie żałuje. “Wielu kolarzy mi gratulowało”

Florian Senechal / Max Walscheid
Florian Senechal / Max Walscheid

Dokładnie tydzień temu – 3 października – po Sparkassen Munsterland Giro doszło do spięcia pomiędzy Maksem Walscheidem (Team Sunweb) i Florianem Senechalem (Deceuninck – Quick Step). Francuz uderzył Niemca, a jak przyznał po czasie… w ogóle tego nie żałuje.

Senechal miał pretensje do rywala o jego zachowanie na ostatnich metrach dość trudnego, deszczowego finiszu. Kiedy ten udzielał wywiadu, podbiegł do niego i uderzył go pięścią w kask (chciał niżej, ale nie trafił). Walscheid mu oddał, po czym napastnik został odciągnięty przez kolegów z drużyny. Całą sytuację zobaczyć można poniżej:

Niemal tydzień później Florian Senechal wrócił do swojego wybuchu złości w rozmowie ze “Sporzą”. Co ciekawe… nie żałuje tego, co zrobił.

“W tym sezonie leczyłem już poważną kontuzję (w trakcie przedostatniego etapu Giro d’Italia złamał obojczyk – przyp.red) i zwyczajnie się wystraszyłem. Podczas Sparkassen Munsterland Giro też leżałem, ale na szczęście nic mi się nie stało. Max to niebezpieczny zawodnik” – mówił Francuz, obwiniając Walscheida za spowodowanie swojego upadku.

“Wielu kolarzy pogratulowało mi, kiedy go uderzyłem. Oczywiście, emocje wzięły wtedy górę i nie jest to najlepsze dla wizerunku naszego sportu” – przyznał na chłodno, zapewniając, że “następnym razem musi być spokojniejszy”.

Wyścig padł łupem Alvaro Jose Hodeg’a (Deceuninck – Quick Step).

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top