Kolarsko.pl

…o kolarstwie wiemy wszystko!

Rafał Majka

Na co stać polskie kolarstwo w 2020 roku? Część druga: „Aleja Gwiazd”

Czy tytuł coś wam mówi? Pewnie tak, wiadomo – piosenka Zdzisławy Sośnickiej, a że mamy karnawał, wyjątkowo muzyczny okres w roku, to i tytuł mamy muzyczny. No dobrze, ale trochę go rozwiniemy. Ostatnio braliśmy pod lupę naszą najlepszą drużynę – CCC Sprandi. Dziś przyszedł czas, by prześwietlić indywidualne możliwości naszych kolarzy.

Po kolei. Polska będzie miała w sezonie 2020 jedenastu (i pół) dumnych reprezentantów na poziomie World Tour. Są to odpowiednio:

  • Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś – obaj Team Ineos,
  • Rafał Majka, Paweł Poljański, Maciej Bodnar, Cesare „Czarek” Benedetti (tutaj ta połóweczka) – wszyscy Bora – hansgrohe,
  • Łukasz Wiśniowski, Szymon Sajnok, Kamil Gradek, Kamil Małecki, Michał Paluta – wszyscy CCC Sprandi,
  • No i nasz jedynak w Lotto Soudal – Tomasz Marczyński.

Zacznijmy od tego, których z naszych w ogóle stać na indywidualne osiągniecia. Owszem możemy wychodzić z założenia, że skoro dajmy na to Michał Paluta stanie na starcie Tour de France, to teoretycznie ma szansę ten wyścig wygrać, na początku każdy ma równe szanse, no ale byłyby to brednie, a my bredni w eter puszczać nie będziemy.

No to na początek w telegraficznym skrócie… Mamy naszą wielką dwójkę w osobach Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majki, później – długo nic. Widzimy kilku naszych zdolnych do sprawienia niespodzianek, myślę tutaj o Tomku Marczyńskim, Macieju Bodnarze, Łukaszu Wiśniowskim, czy Pawle Poljańskim. Następnie mamy młodą krew – Szymona Sajnoka. No i zostaje reszta chłopaków – ich zadaniem będzie głównie pomoc dla liderów.

Czego można w ogóle od naszych kolarzy wymagać? Podzielmy sobie oczekiwania na pesymistyczne, całkiem realne oraz te przechodzące ludzkie pojęcie.

Pesymistyczne? Będzie podobnie jak w tym roku, ani jednego zwycięstwa na poziomie World Tour, bez wygranej w klasyku, ewentualna obrona honoru Polaków przez Rafała Majkę meldującego się w czołowej dziesiątce Vuelta a Espana. Taki rok też trzeba brać pod uwagę, dużo będzie zależeć od dyspozycji Michała Kwiatkowskiego i tego, czy zostawił już problemy z formą za sobą.

A na co stać naszych kolarzy w wersji hiper optymistycznej? Oj tutaj możemy pofantazjować. Więc: Rafał Majka na podium Grand Touru, po drodze zgarniając kilka etapowych skalpów, no dobra – ze trzy. „Kwiato” wygrywa Mediolan – San Remo, Amstel Gold Race, Liege-Bastogne-Liege i kilka innych klasyków, a w Tour de France ma możliwość jazdy na swoje konto i przyjeżdża pierwszy na metę podczas, powiedzmy, dwóch etapów dla klasykowców. Oczywiście naszych stać na wygranie Tour de Pologne, tutaj z racji kalendarza odpowiedzialny za to będzie Rafał. Hmm co jeszcze… „Bodi” może zwyciężyć w kilku wartościowych czasówkach, w tym w jednej podczas Wielkiego Touru, „Maniek” zgarnia ze dwa etapy po ucieczkach podczas hiszpańskiej trzytygodniówki. No i oczywiście eksploduje talent Szymona Sajnoka i ten na sprinterskich finiszach regularnie będzie ogrywał Vivianiego, Ewana, Bennetta i spółkę.

Bym zapomniał, dla sprawiedliwości „Kwiato” przyjeżdża ze złotem z Tokio, natomiast Rafał z Aigle-Martigny.

Za marzenia się nie płaci prawda? Ale zejdźmy na ziemię. I odpowiedzmy na kluczowe pytanie postawione na początku tej zapowiedzi. Na co stać indywidualnie naszych kolarzy podczas zbliżającego się sezonu?

Rafał Majka

Bez wątpienia jedna z dwóch najjaśniejszych gwiazd w polskim peletonie. Wspaniały góral, urodzony specjalista od wyścigów trzytygodniowych. W zakończonym sezonie 2019 Rafał powrócił do czołówki Grandtourowców świata, meldując się na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej Giro oraz Vuelty. Czego można realnie oczekiwać w nadchodzącym sezonie od zawodnika z Zegartowic? Stać go na powtórzenie osiągnięć z zeszłego sezonu, niech dołoży do tego jeszcze etapowe zwycięstwo, na które Rafał tak czeka już od dwóch sezonów i będzie naprawdę dobrze. Dodatkowo podium Tour de Pologne oczywiście jest w zasięgu, no i mistrzostwa świata w przyszłym sezonie dedykowane będą dla górali, więc i w stronę tego wyścigu nieśmiało może spoglądać Rafał. Medal byłby czymś wspaniałym.

Michał Kwiatkowski

Tutaj trudno cokolwiek przewidzieć. Należy mieć nadzieję, że Michał kryzys formy ma już za sobą. W sezonie 2018 pokazał, że potrafi wygrać wiele ważnych wyścigów świata. Osobiście uważam że stać go na kilka triumfów w klasykach, monument byłby z pewnością spełnieniem marzeń, może znów powalczyć w jakiejś ciekawej etapówce… Już udowodnił, że jest zdolny notować wartościowe wyniki na tego typu wyścigach, no i przypominam, Michał nie wygrał jeszcze etapu Grand Touru, chyba najwyższy czas to zmienić. A Tokio? Wyścig w Japoni będzie z pewnością szalony i do dobrej formy trzeba będzie dołożyć trochę szczęścia, chrapkę na medal będzie miało naprawdę wielu zawodników, wśród nich zarówno Michał jak i Rafał, tutaj wiele będzie zależeć od strategii zespołu.

Czy innych zawodników reprezentujących biało-czerwone barwy stać na indywidualne sukcesy w nadchodzącym sezonie? Można oczekiwać na chwile radości zapewnione przez Szymona Sajnoka, jestem dziwnie spokojny, że wygra kilka znaczących sprintów. Poza Szymonem zostaje nam chyba liczyć na ucieczki Tomasza Marczyńskiego oraz dobre występy Macieja Bodnara w próbach indywidualnej jazdy na czas, jednak nie będą oni murowanymi faworytami do etapowych skalpów.

A co z pozostałymi? Wątpliwym jest aby Paweł Poljański dostał wolną rękę podczas wyścigów, podobnie sprawa wygląda z Łukaszem Wiśniowskim, który zapewne będzie się poświęcał w stu procentach dla Grega van Avermaeta, jednak jeśli otrzymaliby swoje szanse, w przeszłości udowadniali że potrafią powalczyć o sukces. Natomiast pewnym jest, że na pomoc liderom nastawiony będzie Kamil Gradek.

W indywidualne sukcesy dwójki naszych kolarzy awansowanych z rozwojowej drużyny CCC czyli Kamila Małeckiego i Michała Paluty wierzą pewnie tylko niepoprawni optymiści, jednak miło byłoby oglądać aktualnego Mistrza Polski zwyciężającego chociażby na etapie jakiegoś mniejszego wyścigu.

No i na koniec jeszcze jedna ważna postać naszej szosy. Nie mogłem zapomnieć o Kasi Niewiadomej. Mamy w naszym kraju jedną z najlepszych zawodniczek globu. Warto to doceniać i z tego się szczerze cieszyć. Polka z ekipy Canyon-SRAM niech powtórzy poprzedni, pełen sukcesów rok, a będzie wspaniale. Czy stać ją na medal Igrzysk Olimpijskich bądź Mistrzostw Świata? Z pewnością tak, jest to zawodniczka zdolna zameldować się w czołowej trójce powyższych imprez, jednak ona sama wypowiada się na ten temat ostrożnie, to i ja nie będę tutaj nadmiernie pompował balonika.

Miło byłoby w przyszłym roku zobaczyć któregoś z przedstawicieli naszego ukochanego sportu w czołowej dziesiątce plebiscytu na najlepszego polskiego sportowca, bo przy popularności kolarstwa w naszym kraju będzie to świadczyło, że był to bardzo dobry rok.

Tomasz Garus